Motyw wsi
© - artykuł chroniony prawem autorskimChoć pisarz wyidealizował wiejskie życie, to jednak wprowadził do dramatu postać niechętną takiemu otoczeniu. „Laleczka warszawska”, czyli Gucio według Klary, cierpiała katusze, przebywając w majątku Dobrójskiej. Na potwierdzenie tej myśli warto przytoczyć ironiczną wypowiedź bohatera na temat „atrakcji” wiejskiego życia: „«coraz wolniej» Nie…wieś ma swoje wdzięki…mówię szczerze. / «ziewa skrycie» / Na wiosnę kwiatki… listki… trawki świeże, / A w lecie, w lecie! … są te… piękne zniwa; / No i w jesieni… / «ziewając» / także… tam coś bywa; / W zimie wieczory… tak… w zimie… wieczory / Są, są zabawy… o, są, każdej pory!... / «Ziewa i wkrótce zaczyna drzymać»”.
„Cierpienia młodego Wertera” Goethego
Wieś dla głównego bohatera jest miejscem ucieczki przed zgiełkiem miasta, miejscem, w którym obcuje z naturą, zachwyca się każdym jej przejawem. To na wsi poznaje ludzi prostodusznych, którzy mają na niego pozytywny wpływ. Twierdzi, że wśród mieszkańców wsi można odnaleźć prawdziwe i szczere uczucia.
Nowelistyka Prusa
„Antek”
Akcja noweli rozgrywa się w jednej z polskich wsi w drugiej połowie XIX-ego wieku. Miejsce to nie zostało wyidealizowane, jak u Kochanowskiego czy Reja, lecz opisane krytycznym głosem Prusa.
Wieś opisana w utworze to miejsce, gdzie: „Każdy chłopski dom szarą słomą pokryty miał ogródek, a w ogródku śliwki węgierki, spomiędzy których widać było komin sadzą uczerniony i pożarną drabinkę. Drabiny te zaprowadzono nie od dawna, a ludzie myśleli, że one lepiej chronić będą chaty od ognia niż dawniej bocianie gniazda. Toteż gdy płonął jaki budynek, dziwili się bardzo, ale go nie ratowali”. Widać w tych słowach bardzo wyraźnie ironię pisarza. Zabieg ten miał na celu zwrócenie szczególnej uwagi czytelnika na palące problemy polskiej wsi, w której szerzyła się ciemnota i zacofanie.
„Rozdziobią nas kruki, wrony...” Stefana Żeromskiego
Żeromski przedstawił w noweli ciemnego, niewykształconego chłopa, któremu nieznane były takie uczucia, jak przynależność narodowa czy patriotyzm. Przypominał raczej maszynę, niewolnika. Człowiek, który ograbia Winrycha i umieszcza jego ciało w rowie, jest przykładem wieloletnich zaniedbań w edukacji i dbałości o rozwój warstw chłopskich.
„Potop” Henryka Sienkiewicza
Lud wiejski, który cechuje patriotyzm, wierność królowi Janowi Kazimierzowi i zapał do walki ze szwedzkim najeźdźcą. Przykładem takiego bohaterskiego zachowania wobec wroga jest postępowanie kilkunastoletniego chłopca stajennego Michałka, który naprowadza na Szwedów polską chorągiew i w bitwie z nimi wykazuje się odwagą i męstwem, czym wprowadza w podziw szlachtę. W konsekwencji tego czynu Stefan Czarniecki powiedział po walce, że Michałko podczas pierwszego posiedzenia sejmu będzie „równy stanem wszystkich waszmościom”. Przykład odwagi i bohaterstwa dali także górale tatrzańscy organizujący pierwsze partie partyzanckie, ratujący króla w górach i strzegący go w dalszej podróży, bezimienne masy chłopskie, które zgłaszają się na ochotnika do obrony klasztoru, odpędzają powracającego Wrzeszczowicza lub - jako tak zwane „kupy” chłopskie uzbrojone w cepy, widły i kosy - wycinają Szwedów po lasach. Lud wiejski stanowił również oddziały piechoty łanowej i jako czeladź wydzierał zaciekle z rąk Szwedów stolice kraju.
Narratorska ocena tej warstwy jest bardzo pozytywna: „(…)chłopi bowiem po równi ze szlachtą i mieszczany wyciągnęli do lasów. Lud z gór, lud z puszcz głębokich, lud z ługów i pól tkwił w lasach, czynił zasieki Szwedom po drodze, napadał na mniejsze prezydia, wycinał w pień podjazdy. Cepy, widły i kosy nie gorzej od szlacheckich szabel opłynęły krwią szwedzką”.
„Janko Muzykant” – Henryk Sienkiewicz
Akcja noweli toczy się na wsi. Społeczność wiejska boryka się z problemami dnia codziennego. Życie jest pełne trosk. W takiej sytuacji nikt nie potrafi zrozumieć muzycznej pasji małego Janka. Wszyscy chcieliby, żeby wyrósł na porządnego, zaradnego gospodarza, a nie nieużytecznego artystę, dlatego uważają go za leniucha: „bo i do roboty był ladaco”. Obraz wsi jest raczej przygnębiający, smutny, ożywiają go nieco dźwięki przyrody: „W polu grała mu bylica, w sadku pod chałupą ćwirkotały wróble, aż się wiśnie trzęsły!” i muzyka wiejskiej karczmy. W końcowym fragmencie noweli pojawia się motyw wsi jako arkadii - pośród pogodnego wieczoru rozlega się śpiew ptaków i panien wracających z pola, nitka zachodzącego słońca „plącze się” po twarzyczce umierającego chłopca, i właśnie ta śmierć niweczy pozorny spokój i mrocznym cieniem zasnuwa letni, „krajobraz wiejski”.
„Szkice węglem” Henryka Sienkiewicza
Barania Głowa to wieś w powiecie osłowickim, fikcyjna miejscowość, w której ludzie borykają się z codziennością i zwykłymi, realistycznymi problemami. Wiążące decyzje podejmuje samorząd lokalny, na czele którego stoi wójt Burak i pisarz Zołzikiewicz. Ciało prawodawcze Baraniej Głowy jest skorumpowane. Szlachta nie ingeruje w sprawy chłopstwa, a dba jedynie o własne interesy. Chłopi po reformie uwłaszczeniowej czują się wyizolowani i wykorzystywani. Nikt nie chce udzielać im wsparcia ani porad, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Inteligencja, jeżeli ma coś do załatwienia z gminą zazwyczaj „ugaduje się” z panem Zołzkiewiczem, wówczas wszelkie problemy zostają należycie rozwiązane.
We wsi znajduje się karczma prowadzona przez Żyda Szmula, gdzie spotykają się okoliczni chłopi. Tutaj rozmawiają, toczą polityczne „debaty” i popijają arak. W Baraniej Głowie mieści się także plebania i kościół. Można stąd dojechać do Małych Postępowic, których dzierżawcą jest pan Floss, nietypowy ziemianin, swego czasu uczestnik obrad sądów gminnych. Wieś wygląda raczej na zaniedbaną i „niecywilizowaną”. Nieopodal chałupy Rzepów świnie taplają się w błotnistej kałuży. Resocjalizacja więźniów – chłopów skazanych za błahe przewinienia odbywa się w więzieniu, czyli w niewielkim chlewku. Współtowarzyszami więziennej niedoli bywają świnie. Placówki edukacyjnej – szkoły nie ma w Baraniej Głowie, dawny budynek ochronki wiejskiej zajmują beczki z okowitą – wódką.
„Szkice węglem” ukazują zbiorowość wiejską oraz relacje panujące w danej społeczności: zależność od samowolnej rady gminy, obojętna postawa dworu na sprawy chłopów. Sienkiewicz nakreślił całkowicie odmienny „szkic” włościanina – w utworze jest on zacofany, pozbawiony rozsądku, wręcz ciemny i głupi, łatwo nim manipulować. Krytyka tej grupy społecznej nie była celem pisarza. Eksponując bezradność i krzywdę chłopa, autor obciążył winą „warstwy wyższe”: inteligencję, duchowieństwo, ziemiaństwo, które dzięki „zasadzie nieinterwencji” mogły pozostawać bierne wobec niesprawiedliwości i zła. Jest to moralna ocena stosunków panujących na wsi w XIX wieku.
„Bartek Zwycięzca” Henryka Sienkiewicza
Pognębin był jedną z wsi Księstwa Poznańskiego, podobną do wielu innych na terenach dawnej Rzeczypospolitej. „Ludzie w Pognębinie byli w ogóle dosyć biedni.” Tereny te podlegały zaborowi pruskiemu, w pobliżu osiedlało się wielu kolonistów niemieckich. Ci zaś wykorzystywali chłopów, udzielając im pożyczek a następnie wykupując ich gospodarstwa. W ten sposób pozbawiali Polaków własnej ziemi. Tak postępował kolonista niemiecki – Just.
Nazwa Pognębin miała sugerować ucisk germanizacyjny, presję zaborcy, podobnie jak inne nazwy okolicznych wiosek: Krzywda Wielka, Krzywda Mała, Wywłaszczyńce, Niedola. W Pognębinie znajdowała się szkoła, w której obowiązki nauczyciela pełnił pan Boege – Niemiec. Szykanował dzieci chłopów, nazywając je polskimi świniami. Mieszkał tu także pan Józef Jarzyński, dziedzic. Ów, by ratować posiadłość od upadku, ożenił się z młodą i bogatą szlachcianką – Marią. W Pognębinie poważaniem cieszył się stary Maciej Kierz – chłop znany z życiowej mądrości.
„Chłopi” Władysława Reymonta
Reymont, nazwany przez Antoniego Lange „(…) pierwszym pisarzem polskim, w którym nie ma lamentu”, zaczął pracę nad tetralogią zatytułowaną Chłopi, ponieważ w 1897 r. podpisał z redakcją „Tygodnika Ilustrowanego” umowę, w której zobowiązał się stworzyć takie dzieło.
Reymont doskonale sportretował życie mieszkańców polskiej wsi przełomu wieków, wiernie oddając ich przywiązanie do tradycji i kultywowanie obyczajów przenoszonych z pokolenia na pokolenie. Choć wiele odeszło już w zapomnienie (na przykład swaty), wiedza o nich wzbogaca nasze pojmowanie kultury i przeszłości. W Chłopach czytamy nie tylko o uniwersalnych problemach mieszkańców Lipiec, lecz – i może przede wszystkim – poznajemy obyczaje związane ze wszystkimi największymi chrześcijańskimi świętami oraz obrzędami. Fryderyk Böök napisał: „Skoro w końcu odkładamy książkę na bok, wiemy, że zdobyliśmy to, co tylko wielki poeta dać może: wgląd w prawdziwe życie ludu”.
W Chłopach odnajdziemy wątki dotyczące biedy i nędzy mieszkańców wsi, historie życia komornic czy małorolnych chłopów, wyzysku parobków przez bogatszych gospodarzy. Na przykładzie losów Agaty, Jagustynki, Szymka i Nastki czy Bylicy Reymont przybliżył sytuację ludzi w zaborze rosyjskim, którzy nie mieli swej ziemi i większych szans na usamodzielnienie.
Choć na końcu dziedzic, sprzedając lipczanom ziemię, a nawet umożliwiając niektórym zakup na raty (Szymek i Nastka), okazuje się człowiekiem litościwym i empatycznym), jednak w przeważającej części tetralogii bohaterowie są uzależnieni od bogatych panów i właścicieli folwarków. Nieumiejący pisać i czytać, nieznający się na przepisach prawa czy zasadach działania sądów – postaci Reymonta są od kołyski naznaczone piętnem „wieśniaka”, człowieka z nizin społecznych. Ci prości, wręcz czasem prymitywni ludzi jednak czerpią radość ze swego zwykłego życia wyznaczanego przez rytm natury, niezmienną powtarzalność czterech pór roku, obrzędów i ceremonii liturgicznych.
Jedną z głównych postaci powieści Chłopi Władysława Stanisława Reymonta jest Maciej Boryna, który swym charakterem nadaje dziełu niepowtarzalnego znaczenia. Dzięki temperamentowi, wyznawanym zasadom, miłości do ziemi – powstała jedna z najpiękniejszych symbolicznych scen śmierci (gdy umiera na polu, w świetle księżyca).
Borynę poznajemy jako dojrzałego, przystojnego i krzepkiego mężczyznę, najbogatszego gospodarza we wsi, właściciela trzydziestu dwóch morgów: „Już sam dom najlepszy we wsi, duży, widny, wysoki, staneje kieby w jakim dworze, wybielone, z podłogami, czyste! A co sprzętów, co statków różnych, obrazów samych ze dwadzieścia i wszystkie ze szkłami! A tu jeszcze obory, stajnie, stodoła, szopa! A mało to lewentarza? Pięcioro samych krowich ogonów, nie licząc byka, któren profit daje niezgorszy? Trzy konie! A gdzie jeszcze grunt? Gdzie gęsi, świnie?...”. Był szalenie samodzielny i władczy, nie pozwalał nikomu, choćby w części, zająć ważnej pozycji w wiejskiej hierarchii. Miał gwałtowne usposobienie. Negatywne cechy charakteru ujawniał często w relacjach z innymi ludźmi, a zwłaszcza z posiadającym już własną rodzinę synem, wobec którego bywał apodyktyczny i którego traktował ostro.
„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego
Sposobem, w jaki ukazuje chłopów Wyspiański udowodnił, że pomimo, iż sam ożenił się z chłopką, nie jest ludomanem. Dokonał oceny na podstawie własnych obserwacji, przedstawiając chłopów zarówno z ich zaletami, jak i z ich wadami. Chłopi są ukazani jako wielka siła narodu, ale siła ta nie jest wykorzystana. Są o wiele bardziej niż inteligencja skorzy do walki i odzyskania wolności przez Polskę. Pomimo wielkiej woli walki, zdają sobie sprawę, że sami nie podołają tak wielkiemu zadaniu i muszą być pokierowani przez inteligencję, mówi o tym Czepiec:
kosy wisom nad boiskiem”.
Cechą chłopów, która rzuca się w oczy od pierwszej sceny dramatu, jest ich duma i znajomość swojej siły, słychać to wielokrotnie w słowach Czepca:
„A jak my, to my się rwiemy
ino do jakiej bijacki.
Z takich ,jak my, był Głowacki”,
„(…) my som swoi, my som zdrowi”,
„Tu ta ładniej, tam to brzydij;
z mistowymi to dziś krucho;
ino na wsi jesce dusa,
co się z fantzyją rusa”.
Wadami chłopów, które ukazał Wyspiański, są: pijaństwo, awanturnictwo, zazdrość o bogactwo. Wadą też może być ich wielki zapał, ponieważ wykorzystany bez konkretnego planu może wywołać niepożądane skutki. Nie jest to powiedziane wprost, ale można też wyczuć niezrozumienie i potępienie dla rabacji i służalstwa wobec Austriaków. Chłopi z Wesela twardo stąpają po ziemi, realnie spoglądają na siebie, swoje możliwości i szanse na odzyskanie niepodległości, podczas gdy inteligencja czeka na cud, oni czekają na przywódcę, który poprowadzi ich w walce o wolność Polski.
Czy jest możliwy sojusz między inteligencją a chłopami?
Różnice, jakie istnieją między stanami, stanowią przeszkodę nie do przejścia. Inteligenci czują, że aby nawiązać kontakt z chłopami muszą udawać zainteresowanie, a wręcz zniżyć się do poziomu swoich rozmówców. To samo można powiedzieć o chłopach, uznających się za lepszych od mieszczan. Żyd, który jest obserwatorem stosunków między stanami, tak mówi o ich spotkaniu:
„Taka szopka,
bo to nie kosztuje nic
potańcować sobie raz:
jeden Sas, a drugi w las”.
Niechęć do siebie inteligencji i chłopów ma także podłoże historyczne, chodzi tu nie tylko o rzeź galicyjską, ale także wyzysk chłopów w okresie pańszczyzny. Bez zmiany nastawienia do siebie, nie ma szans na wspólne działanie.
| Motyw - inne artykuły: | |
|
• Motyw wsi |